Był
piękny jesienny dzień. Już od samego ranka Mary krzątała się po
swoim nowym pokoju, nie mogła doczekać się swojego pierwszego dnia
w szkole. Była bardzo podekscytowana i już chciała poznać nowych
ludzi w swoim wieku. Miała nadzieje, że w tym roku pozna kogoś
podobnego do siebie, kogoś kto będzie się o nią troszczył i
traktował jak swój największy skarb. Chciała mieć kogoś
takiego, cholernie chciała. Kiedy spojrzała na stary zegar
wskazywał on już godzinę 7:15. O tej godzinie Mary zaczęła się
ubierać. Ubrała się w czarne dżinsowe spodnie z dziurami na
kolanach i wysokim stanem, cienki golf w biało- czarne paski z
długim rękawem, a na to założyła luźny rozpinany sweterek w
kolorze szarym. Na nogi włożyła czarne Air Maxy, włosy zostawiła
rozpuszczone i gotowe. Zaraz po tym jak skończyła się
przygotowywać zawołała swojego brata – Alexa. Był to
dwunastoletni chłopiec, szczupły, lubił uprawiać sport i dobrze
się uczył. Miał blond włosy i niebieskie oczy. Był już prawie
gotowy. Ubrany był w błękitną koszulę, dżinsowe spodnie i
oczywiście słuchawki na uszach. Odkąd ich rodzice zginęli, mało
się odzywał. Kto wie, może tak to przechodził. W każdym razie
muzyka stała się jego uzależnieniem. Wszędzie nosił słuchawki,
jakby się bał, że ktoś może mu ją odebrać tak jak rodziców.
Kiedy zszedł na dół ubrał buty i kurtkę i stanął w drzwiach
czekając, aż jego siostra ubierze swój szary płaszczyk. Kiedy już
mieli wychodzić Mary przypomniała sobie o śniadaniu, które
wczoraj poszykowała dla nich babcia i wróciła się po nie
zabierając po drodze swoją torbę z książkami i plecak Aleksa,
który otworzyła i włożyła do niego pudełko z kanapkami, po czym
podała plecak Alexowi i wyszli z ulicy Hampshire na swój pierwszy
dzień w nowej szkole.
Poszli
najpierw pod szkołę Alexa. Już z dala było słychać śmiech
dzieci. Mary chciała porozmawiać z bratem, ale ten tylko rzucił
krótkie „Cześć” i odszedł w kierunku głównego szkolnego
wejścia. Mary spojrzała na zegarek i wtem okazało się, że za 15
minut zaczynają się lekcje. Przyspieszyła kroku. Okazało się że
jej szkoła znajduje się na drugim końcu miasteczka. Mary zaczęła
biec. Szczęście, że trenowała bieganie od dziecka. Poprzednia
szkoła uznała, że Mary jest dość dobra, aby w przyszłości
pobiec w reprezentacji USA na olimpiadzie, dlatego też była jedną
z najlepszych biegaczek w szkole. W tej szkole też chciała dostać
się do drużyny lekkoatletycznej. Jej myśli przerwał dźwięk
szkolnego dzwonka. Była pod swoją nową szkołą. Wyglądała ona
jak jakiś stary uniwersytet. Była zbudowana z czerwonej cegły,
która an oko miała z 500 albo więcej lat. Jej dach był pokryty
czarną dachówką, jak widać był odnawiany. Szkoła posiadała
wielką salę gimnastyczną i oddzielną aulę. Posiadała wielki
zielony trawnik, na którym można było posiedzieć razem z
przyjaciółmi. Właśnie, z przyjaciółmi. Ciekawe czy ktoś mnie
polubi.
Kiedy
Mary weszła do środka zobaczyła wielu uczniów. Jedni siedzieli
pod klasą i czekali na lekcje. Inni stali i rozmawiali z
przyjaciółmi, a jeszcze inni kłócili się który piłkarz jest
lepszy: Messi czy Ronaldo? Dla Mary to wszystko było tak wspaniałe.
Od dawna już nie czuła czegoś takiego jak w tej chwili. Była
szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Z tego szczęścia wytrąciło ją
wpadnięcie na jakiegoś chłopaka.
-
Oj!!! Przepraszam Cię bardzo. Nie zauważyłam Cię – powiedziała
Mary.
-Nic
nie szkodzi, Nie gniewam się. A tak w ogóle to jestem Christian.
Nie widziałem Cię tu nigdy, jesteś nowa?- zapytał chłopak.
Był
bardzo przystojny, miał czarne włosy i był dobrze zbudowany. Był
wyższy od Mary o głowę. Miał piękne szaro – niebieskie wielkie
oczy, które świeciły blaskiem. Miał na sobie rozpiętą jeansowa
koszule, a pod spodem jakąś białą bluzkę z jakimś nadrukiem. Na
nogach miał czarne spodnie i Vansy. Spodobał się Mary.
-Miło
mi Cię poznać Christian, nazywam się Mary i jestem nowa- odparła
Mary.
-
To wiele wyjaśnia. Do której klasy będziesz chodzić?
-
Jeszcze nie wiem, właśnie wybierałam się do dyrektora, aby mi
powiedział.
-
A w ogóle wiesz gdzie jest jego biuro? - zapytał z zabawnym
uśmieszkiem na twarzy.
-
Yyyy…… tak nie do końca, ale na pewno znajduje się ono w tej
szkole – odparła zabawnie Mary.
-
No dobrze znaj moją łaskę. Zabiorę Cie do jego biura – odparł
Christian
-
Och dziękuje o Panie – teatralnie ukłoniła się Mary.
-
Rób tak dalej to może dostaniesz się do szkolnego kółka
teatralnego – powiedział Christian żartobliwie.
-
Jak na razie to chciałabym dostać się do biura dyrektora. To
zaprowadzisz mnie tam, czy raczej nie? - powiedziała.
-
Ok to podążaj za mną o Pani – zaśmiał się Christian.
Mary
próbowała zapamiętać drogę do gabinetu dyrektora. Kiedy po
drodze natknęli się na jakąś dziewczynę i chłopaka. Chłopak
był dość wysokim i przystojnym blondynem, a dziewczyna zaś była
z postury podobna do niej. Była brunetką i miała piękne
indiańskie rysy.
-
Christian rozumiem, że Kate cię rzuciła, ale żeby już mieć
inną - odparła tajemnicza dziewczyna.
-
Lara, czy ty nie walnęłaś się przypadkiem gdzieś niechcący w
głowę? - zapytał Christian.
-
Niestety, ale nie. A tak na serio to kim jest twoja towarzyszka? -
zapytała.
-
Pewnie jakaś nowa – odparł chłopak który przyszedł z tą cała
Larą.
-
Jak zawsze wszystko wiesz Maxim. Tak więc poznajcie się Laro,
Maximie to jest Mary. Mary to jest moja nawiedzona przyjaciółka
Lara i mój wszechwiedzący przyjaciel Maxim – odpowiedział
Christian.
-
Miło mi Was poznać. - Odrzekła z uśmiechem Mary.
-
Nam Ciebie też – powiedzieli chóralnie Maxim i Lara po czym
wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać.
Nagle
zadzwonił dzwonek i wtedy uświadomiłam sobie, iż nawet nie wiem
do której klasy zostałam przydzielona. Muszę się pośpieszyć.
Przeprosiłam moich nowych znajomych i udałam się w stronę, którą
mi wcześniej wyznaczyli. To cudowne, chyba w końcu znalazłam
przyjaciół. Mam nadzieję, że oni mnie też polubili. Myślałam o
tym, aż znalazłam się pod gabinetem na którym była tabliczka
„Dyr. George Franklin”. Odetchnęłam świeżym powietrzem i
nacisnęłam na klamkę, otwierając przy tym drzwi do gabinetu
dyrektora. Kiedy weszłam zobaczyłam mężczyznę w średnim wieku, który siedział za dużym dębowym biurkiem. Miał
siwe włosy i był chudy. Wyglądał na miłego i dobrego.
Kiedy tak stałam i mu się przyglądałam on też na mnie patrzył.
-
Dzień dobry – powiedziałam.
-
Dzień dobry – odpowiedział. - O co chodzi?- zapytał lustrując
mnie wzrokiem.
-
Nazywam się Mary Hall i … - zaczęłam, lecz dyrektor przerwał
mi.
-
Aaaa… panna Hall. Właśnie na panią czekałem. - powiedział.
-
Chciałabym tylko zabrać swój plan lekcji i dowiedzieć się do
której klasy zostałam przydzielona – rzekłam.
-
A więc momencik… Panna Halll… - powtarzał szukając mojego
nazwiska na jakiejś liście.- Hall….O! Znalazłem ! Od dzisiaj
należy pani do klasy trzeciej „B”. A pani plan na dzisiaj
wygląda tak:
1
Lekcja wychowawcza.
2
Matematyka
3
Historia
4
Plastyka
5
Chemia
6
Wychowanie Fizyczne
-
Mhm. Bardzo dziękuje . - dodałam po czym odwróciłam się w
stronę drzwi. Już miałam wychodzić, gdy zatrzymał mnie dyrektor.
-
Mary?
-
Tak?
-
Bardzo mi przykro mi powodu twoich rodziców.
-
Znał ich pan?
-
Tak, twój ojciec był jednym z moich najlepszych przyjaciół.
-
Tata miał wielu przyjaciół.- powiedziałam z zamyśleniem.
-To
prawda, Mary jakbyś chciała z kimś porozmawiać to...
-
Nie!!! Dziękuję za wszystko, ale nie mam ochoty o tym rozmawiać.
-
Dobrze. To teraz choć zaprowadzę Cię do twojej nowej klasy –
powiedział dyrektor.
Cześć
i czołem :) Zapraszam was serdecznie na mojego bloga :) mam nadzieje
że się podoba :) Jeśli macie jakieś pytania walcie śmiało w
komentarzach ;) A jak wam się czyta? Ogółem podoba wam się blog?
Mam nadzieję, że tak :) A teraz sprawy organizacyjne :) Rozdziały
będą wychodzić co dwa – trzy dni ;) Niektóre będą dłuższe,
a inne krótsze. Zależy. Mam nadzieję, że taki układ wam
odpowiada :) Jeśli w jakimś rozdziale pojawi się jakaś nowa postać będzie wypisana wraz ze swoim zdjęciem poniżej posta. A tutaj macie zdjęcia bohaterów pobocznych z rozdziału pierwszego :
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz