piątek, 18 marca 2016

Rozdział 1

Był piękny jesienny dzień. Już od samego ranka Mary krzątała się po swoim nowym pokoju, nie mogła doczekać się swojego pierwszego dnia w szkole. Była bardzo podekscytowana i już chciała poznać nowych ludzi w swoim wieku. Miała nadzieje, że w tym roku pozna kogoś podobnego do siebie, kogoś kto będzie się o nią troszczył i traktował jak swój największy skarb. Chciała mieć kogoś takiego, cholernie chciała. Kiedy spojrzała na stary zegar wskazywał on już godzinę 7:15. O tej godzinie Mary zaczęła się ubierać. Ubrała się w czarne dżinsowe spodnie z dziurami na kolanach i wysokim stanem, cienki golf w biało- czarne paski z długim rękawem, a na to założyła luźny rozpinany sweterek w kolorze szarym. Na nogi włożyła czarne Air Maxy, włosy zostawiła rozpuszczone i gotowe. Zaraz po tym jak skończyła się przygotowywać zawołała swojego brata – Alexa. Był to dwunastoletni chłopiec, szczupły, lubił uprawiać sport i dobrze się uczył. Miał blond włosy i niebieskie oczy. Był już prawie gotowy. Ubrany był w błękitną koszulę, dżinsowe spodnie i oczywiście słuchawki na uszach. Odkąd ich rodzice zginęli, mało się odzywał. Kto wie, może tak to przechodził. W każdym razie muzyka stała się jego uzależnieniem. Wszędzie nosił słuchawki, jakby się bał, że ktoś może mu ją odebrać tak jak rodziców. Kiedy zszedł na dół ubrał buty i kurtkę i stanął w drzwiach czekając, aż jego siostra ubierze swój szary płaszczyk. Kiedy już mieli wychodzić Mary przypomniała sobie o śniadaniu, które wczoraj poszykowała dla nich babcia i wróciła się po nie zabierając po drodze swoją torbę z książkami i plecak Aleksa, który otworzyła i włożyła do niego pudełko z kanapkami, po czym podała plecak Alexowi i wyszli z ulicy Hampshire na swój pierwszy dzień w nowej szkole.
Poszli najpierw pod szkołę Alexa. Już z dala było słychać śmiech dzieci. Mary chciała porozmawiać z bratem, ale ten tylko rzucił krótkie „Cześć” i odszedł w kierunku głównego szkolnego wejścia. Mary spojrzała na zegarek i wtem okazało się, że za 15 minut zaczynają się lekcje. Przyspieszyła kroku. Okazało się że jej szkoła znajduje się na drugim końcu miasteczka. Mary zaczęła biec. Szczęście, że trenowała bieganie od dziecka. Poprzednia szkoła uznała, że Mary jest dość dobra, aby w przyszłości pobiec w reprezentacji USA na olimpiadzie, dlatego też była jedną z najlepszych biegaczek w szkole. W tej szkole też chciała dostać się do drużyny lekkoatletycznej. Jej myśli przerwał dźwięk szkolnego dzwonka. Była pod swoją nową szkołą. Wyglądała ona jak jakiś stary uniwersytet. Była zbudowana z czerwonej cegły, która an oko miała z 500 albo więcej lat. Jej dach był pokryty czarną dachówką, jak widać był odnawiany. Szkoła posiadała wielką salę gimnastyczną i oddzielną aulę. Posiadała wielki zielony trawnik, na którym można było posiedzieć razem z przyjaciółmi. Właśnie, z przyjaciółmi. Ciekawe czy ktoś mnie polubi.
Kiedy Mary weszła do środka zobaczyła wielu uczniów. Jedni siedzieli pod klasą i czekali na lekcje. Inni stali i rozmawiali z przyjaciółmi, a jeszcze inni kłócili się który piłkarz jest lepszy: Messi czy Ronaldo? Dla Mary to wszystko było tak wspaniałe. Od dawna już nie czuła czegoś takiego jak w tej chwili. Była szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Z tego szczęścia wytrąciło ją wpadnięcie na jakiegoś chłopaka.
- Oj!!! Przepraszam Cię bardzo. Nie zauważyłam Cię – powiedziała Mary.
-Nic nie szkodzi, Nie gniewam się. A tak w ogóle to jestem Christian. Nie widziałem Cię tu nigdy, jesteś nowa?- zapytał chłopak.
Był bardzo przystojny, miał czarne włosy i był dobrze zbudowany. Był wyższy od Mary o głowę. Miał piękne szaro – niebieskie wielkie oczy, które świeciły blaskiem. Miał na sobie rozpiętą jeansowa koszule, a pod spodem jakąś białą bluzkę z jakimś nadrukiem. Na nogach miał czarne spodnie i Vansy. Spodobał się Mary.
-Miło mi Cię poznać Christian, nazywam się Mary i jestem nowa- odparła Mary.
- To wiele wyjaśnia. Do której klasy będziesz chodzić?
- Jeszcze nie wiem, właśnie wybierałam się do dyrektora, aby mi powiedział.
- A w ogóle wiesz gdzie jest jego biuro? - zapytał z zabawnym uśmieszkiem na twarzy.
- Yyyy…… tak nie do końca, ale na pewno znajduje się ono w tej szkole – odparła zabawnie Mary.
- No dobrze znaj moją łaskę. Zabiorę Cie do jego biura – odparł Christian
- Och dziękuje o Panie – teatralnie ukłoniła się Mary.
- Rób tak dalej to może dostaniesz się do szkolnego kółka teatralnego – powiedział Christian żartobliwie.
- Jak na razie to chciałabym dostać się do biura dyrektora. To zaprowadzisz mnie tam, czy raczej nie? - powiedziała.
- Ok to podążaj za mną o Pani – zaśmiał się Christian.
Mary próbowała zapamiętać drogę do gabinetu dyrektora. Kiedy po drodze natknęli się na jakąś dziewczynę i chłopaka. Chłopak był dość wysokim i przystojnym blondynem, a dziewczyna zaś była z postury podobna do niej. Była brunetką i miała piękne indiańskie rysy.
- Christian rozumiem, że Kate cię rzuciła, ale żeby już mieć inną - odparła tajemnicza dziewczyna.
- Lara, czy ty nie walnęłaś się przypadkiem gdzieś niechcący w głowę? - zapytał Christian.
- Niestety, ale nie. A tak na serio to kim jest twoja towarzyszka? - zapytała.
- Pewnie jakaś nowa – odparł chłopak który przyszedł z tą cała Larą.
- Jak zawsze wszystko wiesz Maxim. Tak więc poznajcie się Laro, Maximie to jest Mary. Mary to jest moja nawiedzona przyjaciółka Lara i mój wszechwiedzący przyjaciel Maxim – odpowiedział Christian.
- Miło mi Was poznać. - Odrzekła z uśmiechem Mary.
- Nam Ciebie też – powiedzieli chóralnie Maxim i Lara po czym wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać.
Nagle zadzwonił dzwonek i wtedy uświadomiłam sobie, iż nawet nie wiem do której klasy zostałam przydzielona. Muszę się pośpieszyć. Przeprosiłam moich nowych znajomych i udałam się w stronę, którą mi wcześniej wyznaczyli. To cudowne, chyba w końcu znalazłam przyjaciół. Mam nadzieję, że oni mnie też polubili. Myślałam o tym, aż znalazłam się pod gabinetem na którym była tabliczka „Dyr. George Franklin”. Odetchnęłam świeżym powietrzem i nacisnęłam na klamkę, otwierając przy tym drzwi do gabinetu dyrektora. Kiedy weszłam zobaczyłam mężczyznę w średnim wieku, który siedział za dużym dębowym biurkiem. Miał siwe włosy i był chudy. Wyglądał na miłego i dobrego. Kiedy tak stałam i mu się przyglądałam on też na mnie patrzył.
- Dzień dobry – powiedziałam.
- Dzień dobry – odpowiedział. - O co chodzi?- zapytał lustrując mnie wzrokiem.
- Nazywam się Mary Hall i … - zaczęłam, lecz dyrektor przerwał mi.
- Aaaa… panna Hall. Właśnie na panią czekałem. - powiedział.
- Chciałabym tylko zabrać swój plan lekcji i dowiedzieć się do której klasy zostałam przydzielona – rzekłam.
- A więc momencik… Panna Halll… - powtarzał szukając mojego nazwiska na jakiejś liście.- Hall….O! Znalazłem ! Od dzisiaj należy pani do klasy trzeciej „B”. A pani plan na dzisiaj wygląda tak:
1 Lekcja wychowawcza.
2 Matematyka
3 Historia
4 Plastyka
5 Chemia
6 Wychowanie Fizyczne
- Mhm. Bardzo dziękuje . - dodałam po czym odwróciłam się w stronę drzwi. Już miałam wychodzić, gdy zatrzymał mnie dyrektor.
- Mary?
- Tak?
- Bardzo mi przykro mi powodu twoich rodziców.
- Znał ich pan?
- Tak, twój ojciec był jednym z moich najlepszych przyjaciół.
- Tata miał wielu przyjaciół.- powiedziałam z zamyśleniem.
-To prawda, Mary jakbyś chciała z kimś porozmawiać to...
- Nie!!! Dziękuję za wszystko, ale nie mam ochoty o tym rozmawiać.
- Dobrze. To teraz choć zaprowadzę Cię do twojej nowej klasy – powiedział dyrektor.





Cześć i czołem :) Zapraszam was serdecznie na mojego bloga :) mam nadzieje że się podoba :) Jeśli macie jakieś pytania walcie śmiało w komentarzach ;) A jak wam się czyta? Ogółem podoba wam się blog? Mam nadzieję, że tak :) A teraz sprawy organizacyjne :) Rozdziały będą wychodzić co dwa – trzy dni ;) Niektóre będą dłuższe, a inne krótsze. Zależy. Mam nadzieję, że taki układ wam odpowiada :) Jeśli w jakimś rozdziale pojawi się jakaś nowa postać będzie wypisana wraz ze swoim zdjęciem poniżej posta. A tutaj macie zdjęcia bohaterów pobocznych z rozdziału pierwszego :

 Nancy Hall - babcia Mary

 

Alexander "Alex" Hall - Brat Mary

 

Kate Johnson - była dziewczyna Christiana

 

Dyrektor George Franklin - dyrektor szkoły

 

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz